Alerty BIK – sposób na bezpieczeństwo swoich finansów

Od pewnego czasu nieco więcej interesuję się różnymi aspektami finansów domowych, rynków kapitałowych, itp. Jednym z większych zagrożeń dla bezpieczeństwa naszego portfela jest kradzież tożsamości i wyłudzenie kredytu.

Kilka miesięcy temu zakupiłem usługę Alertów BIK. O co w tym chodzi, jak to działa i dlaczego warto mieć? O tym za moment.

Zaznaczę na starcie, że nie zapłacono mi za recenzję i nic nie mam z polecenia tej usługi. Po prostu przeczytałem o niej w innych miejscach sieci, zakupiłem na próbę i dzielę się swoimi wrażeniami.

Alerty BIK – co to, jak to, po co?

Usługę Alerty BIK prowadzi Biuro Informacji Kredytowej S.A. (skrótowo BIK), spółka zajmująca się gromadzeniem informacji o historii kredytowej klientów banków, SKOK-ów, parabanków i firm pożyczkowych. Zawsze gdy składamy wniosek o kredyt, kartę kredytową lub chcemy kupić coś na raty jesteśmy sprawdzani m.in. właśnie w BIK.

Mając założone konto w BIK oraz aktywną usługę Alerty BIK jesteśmy na bieżąco informowani SMSem i/lub email za każdym razem, gdy jakaś instytucja „sprawdza” naszą wiarygodność kredytową w BIK lub w BIG InfoMonitor. Raz w miesiącu dostajemy raport-podsumowanie. Historię alertów możemy też obejrzeć w panelu na stronie internetowej usługi. Tam też możemy skonfigurować w jakich sytuacjach mamy dostawać alerty i jaką drogą (e-mail lub SMS).

Dzięki szybkiej informacji o tym, że jakaś instytucja sprawdza nas w systemie, możemy zgłosić się do niej lub do BIK w celu zgłoszenia próby wyłudzenia kredytu na nasze nazwisko. To rozwiązanie pomoże nam w prewencji i może oszczędzić sporo nerwów. Lepiej wiedzieć od razu niż po paru miesiącach, gdy puka do nas komornik.

Ile to kosztuje?

Podstawowa wersja usługi obejmująca wyłączenie powiadomienia kosztuje 24 zł rocznie (stan na dzień 26 czerwca 2018). Za 2 złote miesięcznie, czyli koszt jednego batonika mamy podstawowe narzędzie do ochrony siebie przed próbami wyłudzenia kredytów.

Za ok. 100 zł mamy dodatkowo możliwość pobrania 12 razy w roku raportu na temat naszych zobowiązań kredytowych, zastrzeżenia dokumentów tożsamości. Ciekawą opcją dodatkową jest tzw. zastrzeżenie kredytowe, czyli takie ogólne „nie chcę brać kredytu”. Jeżeli nawet przegapilibyśmy powiadomienia to kredyt i tak nie zostanie udzielony. Ważne jest jednak, aby instytucja lub firma „brała udział” w systemie zastrzeżenia kredytowego i w związku z tym respektowała to ustawienie.

Moim zdaniem wykupienie podstawowej usługi alertów BIK to ciekawa i przydatna forma zabezpieczenia się. Nie kosztuje dużo, więc nie obciąży zbytnio naszego budżetu.

 

krl

taki tan zwykły gość ;)

Może Ci się również spodoba

Masz coś do powiedzenia? Dawaj...