Jennifer Lawrence nago – the fappening czas zacząć

Tytuł zupełnie w stylu wielkich portali, czyli najpierw sensacja a potem nuda. Nie nude tylko nuda ;) Nagich fotek tu nie będzie, ale temat nagich fotek już jak najbardziej.

 

Co się dzieje?

Jak wielu niczego nieświadomych obudziłem się dzisiaj rano, wstałem z wyrka i nie wadząc nikomu zostałem zbombardowany newsami o wycieku nagich fotek Jennifer Lawrence. Szybko okazało się, że wyciek jest dość znaczący, bo dotyczy także wielu innych znanych osób. O walorach estetycznych nie będę pisał – jaka Jennifer jest każdy widzi ;) O kwestiach technicznych związanych z wyciekiem pisze obszernie niebezpiecznik.pl (który nawiasem mówiąc zaliczył pad serwera w związku z nadmiernym ruchem ;) ciekawe skąd ten ruch ;> Wydarzenie zyskało nawet w sieci swoją nazwę – The Fappening – opisaną w Wikipedii [artykuł został usunięty z encyklopedii w trakcie pisania tego artykułu – autor]. Strony, które w jakiś sposób opisują zdarzenie podejrzewam o notowanie rekordowych odsłon (sam z ciekawości próbuję się teraz pod tą falę userów podłączyć ;) )

 

Prywatność w sieci nie istnieje

Jak mantrę należy powtórzyć za „niebezpiecznikiem” – wszystko co wrzucasz do sieci jest publiczne.

Żyjemy w takich czasach, gdzie praktycznie z własnej woli pozbywamy się prywatności i eksponujemy nasze życie na facebooku, twitterze, instagramie i w wielu innych miejscach, o których nie słyszałem. Coraz częściej robimy to odruchowo, nie zastanawiając się nad konsekwencjami naszych działań.

„Fajna” fotka z imprezy może w przyszłości zaszkodzić naszej karierze. Informacja, że właśnie jesteśmy z całą rodziną na wakacjach w Portugalii to sygnał, że chata stoi pusta i gotowa do obrobienia. I tak dalej. Nie zastanawiamy się jakie tak naprawdę znaczenie ma informacja, którą publikujemy. Liczy się efekt tu i teraz. Szpan, zabawa, show, pokazanie się.

Problemem wśród młodych (szczególnie dziewcząt) staje się sexting. Wysyłanie sobie erotycznych wiadomości, a także zdjęć to złożony problem. Wynika z wymienionego wcześniej braku wyobraźni. Młodzi nie zdają sobie sprawy, że te zdjęcia raz komuś wysłane wcale nie muszą pozostać „naszą słodką tajemnicą”. Ludzie młodzi są emocjonalni i nie myślą o konsekwencjach swoich działań w dalszej perspektywie. Rzucony chłopak, może się zrewanżować publikując to i owo – dostrzegając tylko krótkoterminowy efekt swojego czynu, czyli odegranie się.

Trudno się jednak dziwić, że taka wymiana fotek kwitnie skoro z każdej strony jesteśmy bombardowani erotyzmem. Jest na portalach, w TV, filmach i muzyce, ale także w klubach i na dyskotekach. Wydaje się, że erotyka jest wszędzie i jest normalna. To też pewnie jedna z przyczyn coraz większego braku zahamowań wśród młodych. Jakby na dowód tego byłem dzisiaj lekko zdziwiony spacerując po mieście. Oto bowiem gromadki dzieciaków zajadały się w McDonaldzie śmieciowym żarciem. Właśnie skończyła się inauguracja roku szkolnego, więc młodzi wyszli na miasto. Chłopaki w białych koszulach, dziewczyny z reguły też ładnie ubrane. A zdziwiłem się widokiem właśnie niektórych dziewczyn. Miniówy jakby wybierały się na grzeczniejszą dyskotekę. Jeszcze trochę to bym u jednej siedzącej na przystanku majtki zobaczył. I zastanawiam się, kto je tak z domu wypuścił?

Jeżeli nawet fotka zostanie zrobiona dla siebie, to to nie oznacza, że jest bezpieczna. Kiedyś aby nakręcić sex-taśmę trzeba było mieć kamerę VHS. Kaseta mogła leżeć względnie bezpiecznie w domu. Dzisiaj swoją kamerę każdy nosi przy sobie. Zgubienie smartphone’a jest praktycznie jednoznacznie z utratą swoich prywatnych fotek, a często także całej tożsamości online. W zgubionym telefonie możemy mieć skonfigurowaną pocztę, dostęp do fejsbuka i innych portali. Wszystko możemy stracić wraz aparatem.

Dużą zaletą jest współczesnych telefonów jest możliwość przechowywania danych w chmurze. Włączamy więc synchronizację różnych rzeczy z serwerami wielkich firm, bo w razie uszkodzenia lub zagubienia aparatu dane można odzyskać z chmury. Usługi przechowujące dane w chmurze rozumiemy jako zabezpieczenie. I choć jest w tym trochę prawdy to także one są zagrożeniem. Taki serwer – powszechnie znany – jest łatwym celem ataku i kolejnym punktem, gdzie nasze dane mogą wyciec. Trochę lepiej wyglądają pod tym względem chmury prywatne – mały serwerek zainstalowany w domu. Tylko my znamy jego adres, choć oczywiście nadal jesteśmy narażeni na włamanie.

Jeżeli już musimy sobie pstrykać takie fotki z ukochaną osobą, róbmy to normalnym aparatem. I miejmy do tego specjalną kartę pamięci, aby te foty nie mieszały się ze zdjęciami z urodzin babci Krysi. Zdjęcia z kart pamięci można odzyskać, zamiast więc udawać, że je skasowaliśmy po prostu schowajmy całą kartę w bezpieczne miejsce. Albo ją zniszczmy.

 

A może będzie lepiej?

Nie dziwi mnie, że jest zapotrzebowanie na tego typu fotki. Nie ma dnia bym nie widział na jednym z popularnych polskich portali dekoltu, tyłka czy nogi jakiejś znanej osoby. Często same gwiazdy zabiegają o „sławę” eksponując swoje walory. Skoro więc ludzie dostają takie coś na co dzień, to nic dziwnego, że gdy tylko pojawia się coś więcej dostają szału. Apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Nie jestem jakiś dziwny. Przyznaję, że lubię sobie raz po raz rzucić okiem. Czasami czytam też komentarze pod takimi „newsami”. Przy okazji tego wycieku jestem lekko zdziwiony. Wśród licznych głosów zachwytu dało się wyłapać lekkie zniesmaczenie, a może i nawet oburzenie. Podnoszono kwestię – poniekąd słuszną – naruszenia prywatności. Co bardziej waleczni domagali się usunięcia wpisów z fotkami.

Wydaje mi się, że wyciek fotek Jennifer Lawrence może mieć jednak pewne pozytywne aspekty. Ta młoda aktorka sprawia wrażenie bardzo swojskiej, normalnej dziewczyny. Jest uwielbiana przez wiele młodych osób. Jako jedna z nielicznych potwierdziła autentyczność fotek i zapowiedziała ściganie na drodze sądowej każdego, kto je będzie publikował. Taka zdecydowana postawa – „tak, to moje prywatne zdjęcia i nie chcę by były publikowane” – to może być przykład, nauczka i przestroga dla wielu innych młodych ludzi, którzy nieroztropnie korzystają z gadżetów jakie dostają od rodziców. Całe to zamieszanie może podnieść świadomość młodych ludzi na kwestie prywatności w sieci oraz bezpieczeństwa urządzeń i usług, z których na co dzień korzystają setki milionów osób. Jak widać każdy może paść ofiarą włamania lub wycieku danych. Co raz trafi do sieci już z niej nie zniknie i zawsze będzie można to wyciągnąć. Miejmy to na uwadze.

Jeżeli chcemy, aby nasze dane pozostały prywatne nie publikujmy ich nigdzie i nie trzymajmy na żadnych – nawet tych bezpiecznych – serwerach. Nie nośmy ze sobą prywatnych rzeczy (zwłaszcza foci na telefonie). Nie wysyłajmy ich nigdzie i nikomu. Po prostu. Myślmy.

krl

taki tan zwykły gość ;)

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. 02-09-2014

    […] Ledwie wczoraj pisałem, że wyciek prywatnych fotek celebrytów może być nauczką dla wielu młodych ludzi, a dzisiaj akcja będąca jakby zaprzeczeniem. […]

Masz coś do powiedzenia? Dawaj...