Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych – spotkanie z przedstawicielem prezydenta

Jak to zwykle bywa w polityce jak tylko jakiejś grupie obywateli nie podoba się działanie rządu i w jakiś sposób to niezadowolenie dociera do opozycji to zaraz znajduje się mnóstwo chętnych do zbijania politycznego kapitału wśród wyborców. Okazuje się, że tak naprawdę tylko ten rząd jest taki zły, bo pozostałe partie to są jak najbardziej spoko.

Nie inaczej jest ze słynną ustawą hazardową i Rejestrem Stron i Usług Niedozwolonych, który próbuje się przemycić wraz z nowymi przepisami hazardowymi. W dużym skrócie. Jeśli jakaś strona będzie niezgodna z polskim prawem, będzie zawierała treści pedofilskie, hazardowe czy inne bebefuj to zostanie wpisana na czarną listę i każdy operator będzie musiał ją zablokować na poziomie swojej infrastruktury. Wszystko ładnie, pięknie i w szczytnym celu obrony ludzi przed ciemną stroną globalnej sieci, tylko że są pewne problemy jak koszty, możliwość nadużyć ze strony państwa, a poza tym… jak ktoś ma troszkę oliwy w głowie to obejdzie to tzw. zabezpieczenie.

Jakiś czas temu swoje zaniepokojenie, tak sama z siebie, wyraziła któraś z partii lewicowych. Przytaczano logiczne powody, takie jak zwalanie dodatkowych obowiązków i kosztów na operatorów telekomunikacyjnych, zabronioną przez konstytucję cenzurę prewencyjną mediów, ryzyko nadużyć. I choć to dobrze, że ktoś się tym zainteresował, to jednak pytanie dlaczego teraz. Dlaczego dopiero po listach protestacyjnych.

Ciekawe jest też, że „uwielbiany” przez młodsze pokolenie internautów Prezydent Lech Kaczyński  nagle stał się ostatnim strażnikiem ładu i porządku, o wolności słowa nie wspominając. To do niego skierowano najwięcej listów, w nadziei, że zechce utrzeć nosa Premierowi Donaldowi Tuskowi i zawetuje ustawę lub chociaż skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego. Niedawno odbyło się spotkanie, w czasie którego przedstawiano problemy środowiska informatycznego.

Najbardziej jednak oburza mnie w całej ten sprawie udział największych graczy na rynku medialnym. A raczej brak tego udziału. Nie czytam od dechy do dechy każdej gazety, nie oglądam 24/7 tvn24, tvpinfo itd, ale wieczorne programy informacyjne to już staram się ogarnąć. Nie zauważyłem aby ktokolwiek wspomniał o problemie Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Nikt nie grzmi w mediach o próbach cenzury internetu. Tematami dnia są przesłuchania przed komisją hazardową, czyli polityczny BigBrother dla posłów. Robi się wielkie reportaże z tragedii na Haiti. Szlocha się nad losem kilkunastu tysięcy gospodarstw domowych, które zostały pozbawione prądu przez srogą zimę. Ale żeby tak zastanowić się nad problemem blokowania nielegalnych stron, możliwości cenzury i ograniczania wolności słowa, czyli problemem, który dotyka podobno ponad połowę Polaków, którzy korzystają z Internetu… to już jakoś brakuje dziennikarzy.

Nie jestem człowiekiem okrutnym ,bezdusznym. Na Haiti naprawdę wydarzyła się tragedia. Tysiące rodzin bez prądu w środku mroźnej zimy to też nieszczęście. Tylko dlaczego nikt nie zdołał poświęcić choćby 5 minut zagadnieniu Rejestru? Dlaczego milczą media, którym – teoretycznie – najbardziej powinno zależeć na swobodzie wypowiedzi? Prawdopodobnie się nie dowiemy, bo teraz głównym problemem kraju jest zagadka: „kto wystartuje na prezydenta z błogosławieństwem PO skoro Donald Tusk zrezygnował”. Ważniejszych problemów na głowie ten kraj nie ma.

krl

taki tan zwykły gość ;)

Może Ci się również spodoba

Masz coś do powiedzenia? Dawaj...