Wisłą na dno

Przyznam się szczerze, że w tym sezonie słabo interesuję się poczynaniami naszych klubów w europejskich pucharach. Chyba po prostu znudziły mnie szumne zapowiedzi sukcesów i towarzyszące im później rozczarowania. No bo jak można inaczej określić remis Wisły z mistrzem Estonii, skoro wiślacki obóz zapowiadał awans (w końcu) do Ligi Mistrzów?

Nie oglądałem meczu zbyt dokładnie, w zasadzie kątem oka tą część która jeszcze byłą transmitowana. Marnym usprawiedliwieniem jest to, że Wiślacy grali u siebie ale na wyjeździe (na stadionie w Sosnowcu, gdyż stadion Wisły jest remontowany). Marnym usprawiedliwieniem jest ulewa, gdyż padało tak samo na oba zespoły.

Wygląda na to, że polski zespół znów będzie za cienki na Ligę Mistrzów.  Co gorsza może znów odpaść w rywalizacji z zespołem, którym powinien budzić sympatyczny uśmiech na twarzy kibica.

Nie chodzi o to, że lekceważę rywali, ale jeśli zespół ma określone cele, chce mieć określoną renomę, to z pewną klasą rywali nie może zawodzić. A tymczasem znów mamy piłkarskiego klopsa.

krl

taki tan zwykły gość ;)

Może Ci się również spodoba

Masz coś do powiedzenia? Dawaj...